DLACZEGO TYJEMY- cytaty z Gary’ego Taubes’a

DLACZEGO TYJEMY- cytaty z Gary’ego Taubes’a

Gary Taubes „Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić”:

„ Insulina jest głównym regulatorem metabolizmu tłuszczu.

Im więcej insuliny wydziela organizm, tym więcej tłuszczu zawracane jest z krwiobiegu do komórek tłuszczowych, żeby tam zostać zmagazynowane.

Z powodu działania insuliny tyjemy.
O poziomie insuliny w krwiobiegu decydują przede wszystkim spożywane węglowodany.
To te węglowodany ostatecznie  determinują ilość magazynowanego tłuszczu.

A oto jak wygląda łańcuch zdarzeń:

  1. Myślimy o zjedzeniu posiłku zawierającego węglowodany.
  2. Organizm zaczyna wydzielać insulinę.
  3. Insulina wysyła sygnał do komórek tłuszczowych, żeby zatrzymały    uwalnianie  kwasów tłuszczowych i aby pobrały więcej kwasów tłuszczowych z krwiobiegu.
  4. Czujemy się głodni.
  5.  Zaczynamy jeść.
  6. Wydziela się więcej insuliny
  7. Węglowodany są trawione i wchodzą do krwiobiegu w postaci glukozy, sprawiając, że wzrasta poziom cukru we krwi.
  8. Organizm wydziela jeszcze więcej insuliny.
  9. Tłuszcz z pożywienia jest magazynowany jako trójglicerydy w komórkach tłuszczowych, podobnie jak niektóre węglowodany, zamieniane w tłuszcz w wątrobie.
  10. Komórki tłuszczowe „tyją” a z nimi my.
  11. Tłuszcz pozostaje w komórkach tłuszczowych aż poziom insuliny opadnie.

Jeśli chcemy schudnąć, musimy przede wszystkim obniżyć nasz poziom insuliny i wydzielać jej mniej. Gdy nasz organizm wydziela insulinę, albo gdy poziom insuliny w naszej krwi jest wyjątkowo podwyższony, zmagazynujemy tłuszcz w tkance tłuszczowej. Tak mówi nauka.                                                   

Im więcej wydziela się insuliny, tym bardziej prawdopodobne jest, że nasze komórki i tkanki staną się na nią odporne ( insulinooporność ). Gdy człowiek się starzeje , staje się bardziej insulinooporny. Zaczynamy także wykazywać mnóstwo innych zaburzeń metabolicznych, które idą w parze z insulinoopornością oraz podwyższonym poziomem insuliny: rośnie ciśnienie krwi i poziom trójglicerydów, spada poziom dobrego cholesterolu, rozwija się nietolerancja glukozy, czyli mamy problem z utrzymaniem poziomu cukru we krwi itd.

Zasady działania tkanki tłuszczowej uczą nas jednak, że predyspozycje do przybierania na wadze uruchamiane są przez węglowodany, które zjadamy – ich ilość i jakość.

To węglowodany ostatecznie decydują o wydzielaniu insuliny, która stymuluje odkładanie się tkanki tłuszczowej. Nie wszyscy tyją, jedząc węglowodany, ale gdy ktoś tyje, winne są tylko one; im mniej ich zjadamy, tym jesteśmy szczuplejsi.

Wyjątkowo tuczące węglowodany to: pieczywo, płatki zbożowe, makarony, piwo, soki owocowe, napoje gazowane, ziemniaki, ryż, kukurydza a nawet owoce posiadające wysoki indeks glikemiczny np. winogrona czy banany.

Jeśli mamy predyspozycje do tycia, a chcemy być jak najszczuplejsi, nie narażając własnego zdrowia – musimy ograniczyć węglowodany i w ten sposób utrzymywać niski poziom cukru i insuliny. Trzeba pamiętać, że nie dlatego chudniemy, że ograniczamy kalorie; chudniemy ponieważ eliminujemy te produkty, które nas tuczą – węglowodany. Jeśli osiągniemy wymarzoną wagę a następnie znów zaczniemy jeść niewłaściwe produkty, na powrót przytyjemy.

Im wyższy poziom cukru we krwi i reakcja insuliny na konkretne pożywienie, im bardziej je lubimy – tym lepiej, naszym zdaniem, smakuje.

Ta reakcja smakowa, wywołana cukrem i działaniem insuliny, jest niemal z całą pewnością większa u ludzi, którzy są otyli albo mają predyspozycje do tycia. A im bardziej tyją, tym bardziej łakną produktów bogatych w węglowodany.  Łakniemy więc glukozy.

Jeżeli wierzyć badaniom na zwierzętach, cukier uzależnia w taki sam sposób co narkotyki i w dużym stopniu z tych samych biochemicznych powodów.

Produkty, które nas tuczą, sprawiają że łakniemy produktów, które nas tuczą.

Jeśli ograniczymy wszystkie kalorie po równo, albo przede wszystkim z tłuszczu      ( jak nam się często radzi) , będziemy jeść mniej tłuszczu i białka, które nie są tuczące, a więcej węglowodanów, które tuczą. Nie tylko dieta się nie sprawdzi, ale w dodatku stale będzie towarzyszyć nam głód.

Jeśli ograniczymy tylko węglowodany, zawsze możemy jeść więcej białka i tłuszczu, gdy poczujemy się głodni, ponieważ one nie maja wpływu na magazynowanie tłuszczu.

Dieta, która zabrania spożywania cukru, mąki, ziemniaków i piwa, ale pozwala na nieograniczone ilości mięsa, jajek i zielonych warzyw – pozostawia wszelkie niezbędne składniki odżywcze.

Mięso zawiera wszelkie niezbędne do życia aminokwasy i tłuszcze oraz dwanaście z trzynastu podstawowych witamin w zaskakująco dużych ilościach. Węglowodany nie są potrzebne w zdrowej diecie.

Jeśli w diecie brakuje węglowodanów, mózg i ośrodkowy układ nerwowy są zasilane cząsteczkami zwanymi ketonami. Są one syntezowane w wątrobie z tłuszczu, który spożywamy i z kwasów tłuszczowych mobilizowanych z tkanki tłuszczowej. Naukowcy twierdzą, że mózg i ośrodkowy układ nerwowy funkcjonują bardziej wydajnie, jeżeli są zasilane ketonami a nie glukozą.

Fakt, że węglowodany naprawdę tuczą – zwłaszcza łatwostrawne i cukry – sugeruje, że są one równocześnie prawdopodobną dietetyczną przyczyną chorób serca. A zatem obsesja na punkcie tłuszczu i tłuszczu nasyconego  – jest po prostu nieuzasadniona.

Jednak to węglowodany, które spożywamy, podnoszą poziom trójglicerydów; tłuszcz nasycony czy nienasycony nie ma z tym nic wspólnego.

Jeśli zrezygnujemy z jajecznicy na bekonie na śniadanie na rzecz płatków kukurydzianych, odtłuszczonego mleka i bananów, ryzyko wystąpienia u nas zawału wzrośnie.

Dieta, którą musimy stosować, żeby schudnąć – to ta, która ogranicza tuczące węglowodany – to także dieta, która najskuteczniej zapobiega chorobom serca.

Zespół metaboliczny mówi nam, że przyczyną cukrzycy i chorób serca nie są indywidualne  czynniki ryzyka – np. HDL (dobry cholesterol), wysoki poziom trójglicerydów, czy mały, gęsty LDL ( zły cholesterol)   ale insulinooporność oraz podwyższony poziom insuliny i cukru, co wprowadza zamęt we wszystkich komórkach.

Podczas licznych prób klinicznych wykazano, ze diety niskowęglowodanowe i wysokotłuszczowe – korygują każde z metabolicznych i hormonalnych zaburzeń zespołu metabolicznego – niski HDL, wysokie trójglicerydy , małe i gęste LDL, nadciśnienie, insulinooporność i chronicznie podwyższony poziom insuliny.

Implikacja jest oczywista: te same węglowodany, które nas tuczą, wywołują zespół metaboliczny. I wniosek z tego, że najlepszym i być może jedynym sposobem leczenia tej choroby, podobnie jak otyłości i nadwagi – jest unikanie produktów bogatych w węglowodany oraz cukrów.

Wszystkie te powiązania między otyłością, chorobami serca, cukrzycą typu 2, zespołem metabolicznym, rakiem i chorobą Alzheimera, nie mówiąc już o innych chorobach też kojarzonych z otyłością i cukrzycą, jak podagra, astma i otłuszczenie wątroby – najprościej można podsumować tak, że to co nas tuczy – jakość i ilość zjadanych węglowodanów –  sprawia jednocześnie, że chorujemy. Gdy ograniczymy  tuczące węglowodany, nie musimy świadomie ograniczać ilości jedzenia. Możemy jeść wszystko co chcemy. Białko i tłuszcz nie sprawiają, że tyjemy, więc nie ma powodu ich ograniczać.

Mniej węglowodanów  to więcej energii.

Unikając tuczących węglowodanów, pozbywamy się siły, która kieruje kalorie do naszych komórek tłuszczowych.

Nie ma żadnego istotnego powodu, żeby sądzić, że tłuszcz lub tłuszcz nasycony, jest szkodliwy, natomiast istnieją powody, by kwestionować korzyści diet, które wyjątkowo zawyżają zawartość białka.

Diety wysokobiałkowe bez znaczącej ilości tłuszczu lub węglowodanów  – mogą być toksyczne. „

UWAGA!

Autor zaleca, aby jeść białko zawsze z tłuszczem np. całe jajka, jajka na bekonie, lub maśle, nie odkrawać tłuszczu od mięsa, używać masła, oliwy z oliwek, oleju z kokosa a gdy ser jest chudy to najlepiej mieszać go ze zdrowym olejem a do chudej wędliny dodawać np. awocado.

Jego zdaniem dieta niskowęglowodanowa i bezcukrowa to dieta zdrowa i przy okazji odchudzająca. Moje osobiste doświadczenia potwierdzają słuszność tej tezy.

Szczegóły dotyczące diety odchudzającej – patrz str. 265 do 274 książki „Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić”.

Z własnego doświadczenia wiem jednak i to, że w przypadku hipercholesterolomii (znacznie podwyższony cholesterol) – należy ograniczać czy nawet wyeliminować tłuszcze nasycone, zarówno te odzwierzęce zawarte w mięsie, wędlinach, nabiale, żółtkach  jak i te zawarte w oleju kokosowym i zastępować je oliwą z oliwek, olejami roślinnymi nierafinowanymi z pierwszego tłoczenia.